niedziela, 3 lipca 2016

Malta - La Valetta



Malta to wyspa-kraj, który jest najdalej wysuniętym na południe państwem Europy. To strategiczne położenie stanowiło przedmiot zainteresowań tak Turcji jak i Europy. 


La Valetta, stolica kraju, została zbudowana od zera przez rycerzy z zakonu Joannitów. Projekt miasta stworzył, przysłany przez papieża Piusa IV, włoski architekt, uczeń Michała Anioła, Francesco Laparelli. Układ ulic oparł na planie hippodamejskim - ulice przecinają się ze sobą pod kątem prostym.


 


Wiele z nich kończy się lub zaczyna stromymi schodami, wiodącymi ku nabrzeżom. Część ulic została zastąpiona schodami z niskimi długimi stopniami, by umożliwiać poruszanie się po nich rycerzom konno bądź w ciężkich zbrojach. 






 








Nazwę, stolica Malty, zawdzięcza wielkiemu mistrzowi zakonu joannitów J. Parisot de la Vallette, który osobiście nadzorował jego budowę. 






 


Aktualnie główną ulicą jest Trq ir-Repubblika, pełna sklepów, na której generalnie zamknięty jest ruch kołowy. Ulica ta przecina całe miasto i kończy się na krańcach półwyspu, u podnóża Fort St Elmo (fortu św. Elma). Odchodzące od niej liczne przecznice tworzą sieć ulic, które w ciągu wielu lat niewiele się zmieniły.




















 





Obok ciągu komunikacyjnego w mieście jest sporo do obejrzenia. 







Na plan pierwszy wysuwa się  
Pałac Wielkiego Mistrza. Obiekt zbudowany został w 1571 r. jako siedziba Wielkiego Mistrza Zakonu Maltańskiego Św. Jana. Z czasem służył jako pałac brytyjskiego gubernatora. Aktualnie zaś przynależy do Prezydenta Republiki Malty.

                                                  












Innym obiektem, o charakterze religijnym, jest katedra św. Jana Chrzciciela. Świątynia także powstała w XVI w. Charakteryzują ją uderzające przepychem bogate zdobienia barokowe a wśród nich sufitowe malowidła przedstawiające 18 scen z życia Jana Chrzciciela.
Znajduje się też tutaj obraz Caravaggia – „ścięcie św. Jana”
 
Nie mniej ciekawym jest kościół Św. Pawła Rozbitka z XVII w.  To tutaj można zobaczyć dwie ważne relikwie z nim związane, min. rękę apostoła. Jest tutaj także fragment kolumny, na której ścięto zainteresowanego. Na szczęście nie jest to miejsce zbyt często odwiedzane i spokojnie można go zwiedzić.

 

Innym obiektem jest Fort św. Elma, który znajduje się na koniuszku półwyspu, strzegąc wejścia do obu portów miasta – Grnad Harbour i Marsamxett Harbour. Twierdza niejednokrotnie odpierała ataki wrogich wojsk – w tym podczas oblężenia tureckiego.   














Najciekawszym miejscem do obserwowania panoramy La Valetty oraz znajdującej się pomiędzy nią a Vittoriosą zatoki, są górne Ogrody Barrakka, którymi zagospodarowano południowo-zachodni, największy bastion miasta. Trochę niżej znajdują się dolne Ogrody Barrakka.













Innym miejscem, do którego warto wstąpić jest Narodowe Muzeum Archeologiczne usytuowanego w siedzibie prowansalskich rycerzy zakonnych z XVI wieku. Można tu podziwiać najstarsze zabytki kultury prehistorycznej.
Kolejnym są same mury miejskie, aktualnie odrestaurowywane. 
















Przed bramą główną prowadzącą do La Valetty znajduje się fontanna z czterema trytonami. Jest to charakterystyczne miejsce spotkań min. z powodu usytuowanego obok dworca autobusowego.
Generalizując - jest tutaj na co popatrzeć jak też można z przyjemnością wypocząć - warto tu przyjechać...








niedziela, 12 czerwca 2016

From Merzouga to Fes - Z Merzougi do Fezu



 
Opuszczając marokańską pustynię udaliśmy się w kierunku Fezu. Na trasie przejazdu podziwialiśmy zmieniający się krajobraz.








 











 













 












 















 













 W końcu dojechaliśmy do Fezu.

A jest tu sporo do obejrzenia. To królewskie miasto zostało założone w VIII w. przez Idrisa I. Do jego najstarszej dzielnicy - mediny, zwanej Fes El- Bali, wiedzie kilka bab (znaczy bram).





 

Jedna z nich, Bab Bu Dżelud, przykuwa uwagę swym kształtem, przypominającym dziurkę od klucza… 





 






W medinie czas stanął w miejscu - życie toczy się niezmiennie od wieków…  
 





Jest jednak pewna zauważalna zmiana – brak spokojnych, zrównoważonych, nie narzucających się Berberów. Za to dookoła – rozkrzyczani, nerwowi, wciąż narzucający się  Arabowie, ale jest to naturalna kolorystyka tutejszego krajobrazu...




 Innym kolorytem są wąziutkie przejścia między poszczególnymi uliczkami starej dzielnicy.















Spośród wielu ciekawych miejsc na uwagę zasługuje medresa Bu Inania. Naprzeciwko niej znajduje się słynny, jakkolwiek wciąż nie uruchomiony, zegar wodny. Innym obiektem jest meczet Karawijjin – najważniejszy obiekt sakralny, nie tylko, Fezu. Architektonicznie trudny do uchwycenia, albowiem usytuowany jest w wyjątkowo zwartej zabudowie.






 






Spośród wielu starych szkół na uwagę zasługuje medresa Al-Attarin, powstała w XIV w. ze względu za zastosowane tu bogactwo dekoracji.








 


Innym ciekawym miejscem jest plac Baghdadi. W mury medyny wbudowano bramę Bab asz-Szurfa wraz z dwiema wielobocznymi basztami zwieńczonymi blankami. Miejsce to stanowi interesujące tło dla funkcjonującego tu targowiska.





Fez słynie też ze swego tradycyjnie wykonywanego rękodzielnictwa, często ze względu na stosowane schemat pracy, sięgającego czasów średniowiecza. Jednym z ciekawszych obiektów jest garbarnia Szawara. Ze względu na specyficzny zapach obiekt usytuowany jest na obrzeżach medyny.








Centralną część stanowią kadzie z barwnikami, które wykonane są według tradycyjnych wzorców, niektóre służą nawet kilkaset lat. W większości barwniki są naturalne. Zwykle w kadziach podobne kolory ułożone są blisko siebie. Na ścianach i dachach budynków suszą się ufarbowane skóry...





 

Wykończenie jest również tradycyjne - ręczne.













Podobnie odbywa się produkcja dywanów etc...












Po dniu pełnym wrażeń udaliśmy się na wieczorny wypoczynek do Meknes.
 






 







czwartek, 2 czerwca 2016

Erg Chebbi



Rankiem wyruszyliśmy naszym „szerszeniem pustyni” w kierunku Merzouga.





Na trasie podziwialiśmy zmieniający się krajobraz ale i nietypowe zachowanie policji. Przyzwyczajony, że chłopcy siedzą w kszaczorach i czatują na swoje ofiary z zaskoczeniem zauważyłem, że w Maroko policja wystawia specjalne oznaczenie, informujące iż znajduje się w odległości do 100 m. …








W końcu na widnokręgu pojawił się długo wyczekiwany zajazd…





















 Na miejscu zaproponowano nam lekki posiłek.












 















 Nastąpiły przygotowania do wyjścia na pustynny nocleg.














 Wtedy okazało się, że cały ten bałagan zorganizowano tylko dla naszej dwójki.
















Na trasie do namiotu zatrzymaliśmy się aby podziwiać zachód słońca...








Do namiotu dotarliśmy po zachodzie słońca. Towarzyszący nam chłopak przygotował bardzo sprawnie przygotował naprawdę smaczną kolację.  Trochę z nim pogawędziliśmy i poszliśmy spać, bo bardzo chciałem zobaczyć także wschód słońca.





Wczesnym rankiem obudził mnie ... kogut. Dzięki niemu zdążyłem popatrzeć na wschód.



 Przy dziennym świetle obejrzałem pustynną zabudowę namiotową. W najbliższej okolicy było kilkanaście tego typu "miasteczek" namiotowych.






 




Po obejrzeniu wschodu słońca oraz najbliższej okolicy zjedliśmy śniadanie



i udaliśmy się w drogę powrotną

 Jakież było moje zaskoczenie, gdy przed zajazdem stały tylko terenowe samochody z napędem na cztery koła a wśród nich nasza ... dacia logan, rzeczywiście szerszeń pustyni.