sobota, 3 grudnia 2016

Addis Abeba



Wracając z Bangkoku do Rzymu przez Addis Abebę liniami Ethiopian Airlines mieliśmy długą 17 h. przerwę. W związku  z tym na lotnisku w Bangkoku otrzymaliśmy karty hotelowe, aby ten czas spokojnie spędzić w hotelu. Na lotnisku w Addis Abebie otrzymaliśmy jednodniową wizę turystyczną i udaliśmy się do Baecon Hotel. 

Kilkunastogodzinny pobyt w stolicy Etiopii postanowiliśmy wykorzystać na zwiedzenie miasta. W tym celu skorzystaliśmy z oferty Awaze Tours – etiopskiej agencji turystycznej. Koszt usługi wyniósł 80 $ od osoby. Bardzo szybko okazało się, że pomysł okazał się przedni. Pod hotel przyjechał klimatyzowany furgon wraz z przewodnikiem i zaczęliśmy objazd wybranych wcześniej kilku miejsc.

W stolicy Etiopii generalnie brak jest tak asfaltowych dróg jak i znaków drogowych. Ruch kołowy odbywa się b. chaotycznie jakkolwiek … bezkolizyjnie. Kierowca busa świetnie sobie radził w tym komunikacyjnym chaosie pokonując duże odległości dzielące poszczególne obiekty. 


 

Na początek obejrzeliśmy katedrę Św. Trójcy. 




 

To najwyższa rangą świątynia Etiopskiego Kościoła Ortodoksyjnego. Wybudowana została w latach trzydziestych (w 1928 r. cesarzowa Zewditu położyła kamień węgielny). Ostatecznie stała się wotum wdzięczności za zwycięską wojnę z Włochami. Aktualnie jest siedzibą Arcybiskupa Addis Abeby, zwierzchnika kościoła etiopskiego.
 







  














 




W katedrze znajduje się wiele wspaniałych ikon i malowideł ściennych, jak również piękne witraże. Ołtarz jest poświęcony Aga-iste Alem Kidist Selassie (Władcy Świata, Świętej Trójcy).







W kościele etiopskim nie występują ołtarze typowe dla obrządku zachodniego. 
 W tym wypadku ołtarz jest poświęcony Aga-iste Alem Kidist Selassie (Władcy Świata, Świętej Trójcy). Za kotarami znajdują się podobno kamienne tablice Mojzesza z Góry Synaj. 









 


w katedrze pochowany został ostatni cesarz Etiopii Hajle Sellassie I cieszący się wielką popularnością.

















sarkofag Hajle Sellassie I


















tron katedralny Hajle Sellassie













Obok katedry znajduje się mały cmentarz. Miejsce pochówku na wprost katedry  zarezerwowane jest dla osób, które kościół szczególnie honoruje. 





Na północ od katedry mieści się niewielkie muzeum poświęcone osobie cesarza Hajle Sellasie I zawierające wiele przedmiotów należących do rodziny cesarskiej.











W drodze do katedry mijaliśmy min. pałac prezydencki (dawniej pałac Haile Sellasie oraz parlament, ale przewodnik nie chciał aby robić zdjęcia tych obiektów).







Spod katedry udaliśmy się na uniwersytet. 

Z pewnym zaskoczeniem zauważyłem, że stojący przed bramą wejściową wartownicy sprawdzają studentom wnoszone przez nich na teren uczelni torby…  




Budynek uczelni to dawniejszy pałac Hajle Sellasie, który w 1950 r. przekazał go na cele szkolne. W jednym z budynków campusu znajduje się Muzeum Etnograficzne.



aktualnie biblioteka (dawniej sala balowa)

 









 



Kolejnym miejscem objazdu było Muzeum Narodowe. Zanim weszliśmy na jego teren zostaliśmy, jak wcześniej studencj, przeszukani przez strażnika. 








 






Budynek muzeum a właściwie jego wystrój wewnętrzny (prezentowane wystawy) jest bardzo prowincjonalny. Nie krytykując jego twórców można byłoby powiedzieć, iż wieje tu amatorszczyzną, ale ma to swój urok. 





Najcenniejszym obiektem jest Lucy...


W roku 1974 amerykański antropolog Donald Johanson odkrył w północno – wschodniej Etiopii w Woranso-Mille, niedaleko Pustyni Danakilskiej kompletną czaszkę i drobny, niekompletny szkielet. 








 


Są to kości liczącej 3,4 miliona lat człowiekowatej kobiety. Naszej pra, pra, pra… babci. 
Okrycie kompletnej czaszki spowodowało całkowite przeformułowanie ludzkiej genealogii i dowiodło, że człowiek zaczął chodzić o 2,5 miliona lat wcześniej, niż dotychczas przypuszczano. Imię Lucy zaczerpnięto z piosenki Beatlesów  pt. „Lucy In the Sky with Diamonds”








Spośród innych obiektów na uwagę zasługują korony władców Etiopii


tron ceremonialny Hajle Sellassiu I




 Lew Judy - symbol Ruchu Rastafari
 


  
 Po obejrzeniu wystaw muzealnych udaliśmy się na lunch do Dashen Terara Traditional Restaurant. Obiekt od strony ulicy niczym specjalnym się nie wyróżnia, może poza parkującymi na poboczu markowymi samochodami oraz stojącym nieopodal ochroniarzem. 
 















 


 Injera - tradycyjna etiopska potrawa








 
Po lunchu pojechaliśmy na górę Menelika aby popatrzeć na stolicę Etiopii z pewnej perspektywy.
Na trasie mijaliśmy typowe miejskie zabudowania oraz mieszkających w nich ludzi.









Panorama miasta jak to panorama  - nie zachwyciła mnie zbytnio za to zwróciłem uwagę na wszędobylskich strażników z długą bronią (tym razem miedzy drzewami...) którzy nie zgodzili się na zrobienie im fotki.










Po obejrzeniu okolicy wróciliśmy do centrum. Kolejnym bowiem punktem programu była katedra św. Jerzego, także należąca do Etiopskiego Kościoła Ortodoksyjnego, miejsce koronacji cesarzowej Zewditu jak i Haile Sellasie I. 






Katedra wyróżnia się tym, iż wybudowana została na planie ośmiokąta foremnego. 


 Wg etiopskiego rytu msze są często wielogodzinne,
bardzo często całonocne. Podczas ich trwania wierni uczestniczą na stojąco, podpierając się specjalnymi laskami. Liturgii jest śpiewana – kapłan intonuje modlitwy a uczestnicy obrzędu powtarzają je za nim. W utrzymaniu rytmu pomagają srebrne kołatki (sistrum) i wielkie, malowane bębny.




zakryty ołtarz






























Przy katedrze znajduje się muzeum z bardzo ciekawymi eksponatami, które warto obejrzeć.








Po obejrzeniu katedry i muzeum wykonaliśmy objazd po Merkato - największym w Afryce targowisku. Można tu kupić i sprzedać dosłownie wszystko. Zrobiliśmy drobne zakupy i wróciliśmy do hotelu. 












Po kolacji zostaliśmy odwiezieni na lotnisko skąd polecieliśmy do Rzymu.






wtorek, 1 listopada 2016

Taormina i Wąwóz Alcantara



Obejrzawszy ciekawsze miejsca w Katanii (zaplanowaliśmy niestety zbyt mało czasu aby miasto zwiedzić dokładniej) wyruszyliśmy do Taorminy zwanej „perełką Sycylii”. Do przejechania meliśmy około 50 km., więc zatrzymaliśmy się nad morzem.

Przyjemny ożywczy zefirek, kilku wędkarzy i niewiele parasoli z chętnymi na opaleniznę.



Po krótkim relaksie ruszyliśmy do celu.








Taormina położona jest na stokach Gór Pelorytańskich, na szczycie wzgórza położonego na wys. 250 m. n.p.m. Po przybyciu zatrzymaliśmy się w Taormina Palace Hotel. Miejsce to wybrała żona, albowiem

obiekt reklamował się posiłkami… gluten free. Rzeczywistość tradycyjnie pokazała, że reklamie nie należy ufać. 




Po zaaklimatyzowaniu się w pokoju ruszyliśmy na Stare Miasto.



Po przejściu Porta Messina przywitała nas Starówka, skąd mogliśmy obserwować tak starą zabudowę jak też Etnę i wybrzeże.




Taormina to nie tylko zieleń, plaże i skały zatopione w morzu. To także zabytki.






 



Jednym z takich miejsc jest Teatro Greco-Romano - starożytny amfiteatr wykuty w kamieniu.
 



















Innym, nie mniej ważnym budynkiem w Taorminie, jest Palazzo Corvaja. Obiekt powstał w XV w. Był siedzibą pierwszego parlamentu na Sycylii.






Kolejnym miejscem jest Duomo San Nicola di Bari.
 





Warto wejść do środka nawet na kilka minut. Przed budynkiem znajduje się symbol miasta - fontanna z mitologicznymi postaciami.












Chodząc sobie po mieście warto zahaczyć o Giardino Pubblico.  W ogrodzie znajduje się wiele egzotycznych gatunków roślin i kwiatów, piękna fontanna oraz orientalne pagody. Nie jest to najważniejszy punkt, który trzeba zwiedzić, jednak po kilku godzinach spędzonych na zwiedzaniu miło jest tu przyjść i odetchnąć w cieniu drzew.
 






















Pod miastem  znajduje się Isola Bella - piękna wysepka o statusie pomnika przyrody.
 







Obejrzawszy Taorminę udaliśmy się do Savocy kojarzącej się z „Ojcem Chrzestnym”. Ale wcześniej zahaczyliśmy o Wąwóz Alcantara. 






Gola dell'Alcantara ma długość 48 km o wysokości od 20 do 50 m, wyrzeźbiony w czarnych bazaltowych skałach przez nurt rzeki Acantara. Powstał na skutek erupcji drugorzędnego krateru Etny – Moio.
 









Znajduje się na obszarze Parco botanico e geologico Gole Alcantara. Na górnym balkonie możemy zobaczyć m.in. wodospad. Na dolny poziom wąwozu możemy zjechać windą lub zejść, znajdującymi się kilkadziesiąt metrów dalej, schodami.
 



Woda w rzece jest chłodna. Nie zdecydowałem się na dalszy spacer jej nurtem. Zaliczyłem niewielki fragment do pierwszego zakola.

Przed nami była Savoca.